Znam świetny sposób, jak poprawić sobie humor w poniedziałek. Mianowicie, już od rana planować pyszny obiad. Dzisiaj przepis na obiad, którego zbyt często raczej robić się nie da, ale za to tak cudownie pyszny, że warto zgrzeszyć. Golonko z dodatkiem chrzanu i oczywiście piwa uważa się za danie dla facetów. Dodatków się nie czepiam, ale uważam, że od czasu do czasu takie golonko każdemu się należy. Postawiłam na wersję pieczoną i jestem nią zachwycona :)
Przepis znalazłam na blogu Ogrody babilonu , troszkę zrobiłam po swojemu i również podałam z gotowaną, słodziutką marchewką.
Zapraszam !!
składniki:
- golonko (u mnie 1,5kg całości)
- 2 cebule
- 5 ząbków czosnku
- 1 łyżeczka czerwonej papryki
- 1 łyżeczka majeranku
- tymianek
- świeżo zmielony czarny pieprz
- sól (dałam na sam koniec pieczenia)
- olej do smażenia
wykonanie:
Golonkę miła Pani w sklepie przecięła mi na pół, co znacznie uprościło pieczenie.
Mięso umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem, natrzeć przyprawami. Cebulę i czosnek obrać i pokroić w plasterki.
Cebulę i czosnek zeszklić na oleju, następnie przerzucić do brytfanki, w której będzie się piekło mięso.
Na rozgrzanym oleju obsmażyć golonkę z każdej strony i również przełożyć do brytfanki, wlać odrobinę wody i piec około 1,5 godziny w temperaturze 200'C, aż golonka będzie miękka. Ja piekłam pierwszą godzinę pod folią aluminiową, tak żeby nie dotykała mięsa i w czasie pieczenia należy dolać wody, jeśli będzie za mało.
Wspaniałym dodatkiem będzie gotowana marchewka.
składniki:
- 500g marchewki
- 1 łyżka masła
- odrobina imbiru
- sól
wykonanie:
Marchewkę umyć, obrać i pokroić w drobną kostkę. Wrzucić do garnka z niewielką ilością wody, dodać masło, sól i imbir. Gotować pod przykryciem, tak długo aż marchewka będzie odpowiednio miękka.
Smacznego !!
Jasne,że czasami trzeba zgrzeszyć,jedząc coś takiego!
OdpowiedzUsuńIdealnie upieczona golonka.
Ja chcę dużo:)
OdpowiedzUsuńno to ja się piszę na taką golonkę:)
OdpowiedzUsuńJejku, mojemu tacie to by posmakowała na pewno!:)
OdpowiedzUsuńTlusto i podejrzewam, ze pysznie :) Napisalam "podejrzewam", bo jeszcze golonki nie jadlam :)
OdpowiedzUsuńUsciski.
Co tam, że obrosnę tłuszczem, rzeczywiście to jest jakiś sposób na polubienie poniedziałków :D
OdpowiedzUsuńStrasznie dawno nie jadłam pieczonej golonki. Twoja wygląda bardzo apetycznie. Najbardziej lubię właśnie taką mocno przyrumienioną.
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze ani razu nie robiłam golonki, ba! nigdy nie jadłam, pewno moja strata :) bo ta Twoja wygląda przepysznie :)
OdpowiedzUsuńGolonka wygląda pięknie! Wcale nie uważam, że golonka jest dla facetów - mimo, że taka opinia panuje. Ja ją bardzo lubię - zwłaszcza z musztardą :)
OdpowiedzUsuńJeśli masz więcej ciekawych przepisów, spróbuj swoich sił w konkursie organizowanym przez portal dniherbaty.pl. Wystarczy wysłać przepis i dobrać do niego herbatę. Patrząc na cuda kulinarne na Twoim blogu myślę, że masz szansę. Do wygrania atrakcyjne nagrody.
OdpowiedzUsuńOj, aż w brzuchu burczy na sam widok:) Musi być pyszna!
OdpowiedzUsuńOj taką goloneczkę to bym chętnie ..
OdpowiedzUsuńAle mi apetytu narobiłaś :)
Pięknie upieczona, jak bym takie cudo mojemu R zaserwowała to by mnie na rękach przez tydzień nosił:)
OdpowiedzUsuńWygląda apetycznie ale ja nie bardzo lubie i właściwie to nie wiem dlaczego....pozdrawiam...
OdpowiedzUsuńPięknie Ci się upiekła! Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńnawet nie wiesz jakiej mi ochoty narobiłaś na taką golonkę... pochłonęłabym w całości!
OdpowiedzUsuń