W tym roku udało mi się już upchnąć w słoikach trochę warzyw i owoców, ale jakoś nie było czasu wrzucić posta na ten temat. To zaniedbanie już nadrabiam i na pierwszy ogień idą pomidory.
Pulpę pomidorową, którą Wam przedstawiam zrobiłam z sierpniowych, pięknie pachnących i ogniście czerwonych pomidorów, już się cieszę na wykorzystanie ich w środku zimy.
Taki słoiczek można wykorzystać jako bazę do zupy, lub sos, który należy tylko przyprawić odpowiednio. Przepis znalazłam w rewelacyjnej książce naszej blogowej znajomej Olgi Smile „Przetwory Domowe receptury przez cały rok”, książkę przy okazji gorąco polecam, bo można w niej znaleźć sporo interesujących przepisów.
Piękne czapeczki dla moich słoiczków, zrobiła moja siostra, której różne (s)twory, zobaczyć możecie na blogu Biżuteria z filcu.
składniki:
- 5 kg pomidorów
- 15 ząbków czosnku
- 3 łyżki soli
wykonanie:
W dużym garnku zagotować wodę. Partiami ostrożnie wkładać do nie pomidory, odłowić po minucie i zdjąć z nich skórkę. Pokroić na kawałki, wyjmować twarde szypułki.
Obrane i rozdrobnione pomidory przełożyć do czystego garnka, doprawić solą, rozgniecionymi ząbkami czosnku i zagotować.
Pozwolić im bulgotać przez 5 minut.
Gorącą masą napełnić wygotowane słoiki, zakręcić i ustawić do góry dnem, przykryć kocem tak, aby stygły przez 12 godzin.
Smacznego!!
Uwielbiam pomidory, ale te dobre, prawdziwe, a taka pulpa to kurcze na wagę złota. Pięknie to wygląda z tymi czapeczkami:-)
OdpowiedzUsuńWiesz,że ja każdego roku robiłam sobie takie pomidory w formie pulpy.Są do wszystkiego.Ja tylko bez czosnku,żeby były uniwersalne.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tegorocznych zapasów,bo ja już nie dam rady.
Pozdrowienia!
Taka pulpa to jest skarb ; )
OdpowiedzUsuńAż się chce pomidorową ugotować, albo spaghetti zrobić albo pizzę z sosem. Żałuję, że nie mam gdzie trzymać przetworów, mam tak małą i niefunkcjonalną kuchnię, że niestety nie miałabym gdzie takich skarbów trzymać :(
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł! Zimą to bedzie skarb po prostu:)
OdpowiedzUsuńCudne. Ja niestety w tym roku wakacyjne dni spędzałam bez przetworów. Teraz za to nadrabiam.
OdpowiedzUsuńAż mam ochotę spróbować - zimą takie pomidory to rzeczywiście prawdziwy skarb! Amore pomidore ;)
OdpowiedzUsuńJa w tym roku nie robiłam pomidorów, jakoś tak zeszło i zostały jeszcze z ubiegłego roku a czapeczki mają cudne...pozdrawiam...
OdpowiedzUsuńSuper! Też zrobiłam podobną pulpę pomidorową, ale tylko jeden duży słoik, stoi i czeka na czarną godzinę, gdy zimą zapragnę pomidorowej o smaku lata :)
OdpowiedzUsuńA ja nigdy nie robiłam. Bardzo ładne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńWygląda fantastycznie :) Już wyobrażam sobie ten zapach słonecznych pomidorów w zimowe dni :)
OdpowiedzUsuńpochwala prostoty!!! genialny pomysl!!!
OdpowiedzUsuńSama nie wiem co ładniejsze, pomidorki czy czapeczki dla nich, a całość wygląda bardzo uwodzicielsko ;]
OdpowiedzUsuńPodoba mi się:)
OdpowiedzUsuńCo cztery ręce to nie dwie. :) Zazdroszczę Ci takich zapasów. Ja niestety nie mam na nie miejsca .
OdpowiedzUsuńIdealna na zimę :) czapeczka słoikowa przepiękna.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny ;) Pulpa wygląda smakowicie nawet przez słoik, ależ zupa by była mmmm, a swoją drogą to ładnie przyozdobione te słoiki :) Pozdrawiam Ciebie i siostrę też ;)
OdpowiedzUsuńNigdy nie zwracam uwagi na wygląd przetworów w słoiku. I tak zawsze wynosimy je na strych.
OdpowiedzUsuńJednak jak patrze na te twoje prześliczne słoiczki, to myśle że chyba i ja się następnym razem postaram bardziej.
pozdrawiam;)
Też lubię gdy słoiki ładnie wyglądają, dlatego w tym roku bardziej się postarałam ;)
OdpowiedzUsuńA przepis to miłe wspomnienie lata i na pewno świetna baza do dalszych kulinarnych eksperymentów :)
A mnie męczy pytanie: ile słoiczków i jakiej wielkości wyszło z tych 5 kg pomidorów?
OdpowiedzUsuńPowiem szczerze, że nie pamiętam. Kilka sztuk było, ale chyba coś koło 4-5 średnich. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPowiem szczerze, że nie pamiętam. Kilka sztuk było, ale chyba coś koło 4-5 średnich. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń